Magda i jej #nosodkozlika – droga do nowego życia

Magda trafiła do mnie po latach zmagania się z kompleksem i trudnościami zdrowotnymi związanymi z nosem. Od wypadku w dzieciństwie aż po coraz większe problemy z oddychaniem – jej historia pokazuje, jak wielką zmianę może przynieść odpowiednia decyzja. Z radością dzielę się opowieścią Magdy o jej drodze do nowego życia.

Od kompleksów do pewności siebie

Magda: historia przemiany

Cześć,

Mam na imię Magda i z przyjemnością podzielę się z Wami historią mojego #nosodkozlika. Jeśli odwiedzacie tę stronę, to pewnie wielu z Was ma problem związany ze skrzywionym, niedrożnym nosem, który nie podoba się Wam wizualnie, a być może także nie spełnia swojej podstawowej funkcji, czyli nie możecie nim swobodnie oddychać. Dobrze znam ten stan z własnego doświadczenia. I na szczęście jest on już przeszłością. Jednak zanim trafiłam do dr Macieja Koźlika, minęło ok. 25 lat. Dziś już wiem, że to zdecydowanie za dużo.

Bliskie spotkanie z kijem hokejowym

Odkąd pamiętam, mój nos nie należał do najmniejszych. Podczas zajęć wf-u w szkole podstawowej zostałam uderzona w twarz kijem od hokeja i po tym zdarzeniu mój nos, oprócz tego, że był duży, stał się jeszcze krzywy. Jednak wtedy nikt nie pomyślał o prostowaniu przegrody nosowej i zajęciu się nim na poważnie, a ja nie zwracałam za bardzo na to uwagi pochłonięta typowymi sprawami nastolatki. Z czasem jednak zaczęłam zauważać dużą dysproporcję. Delikatna twarz i duży nos z nienaturalnym garbkiem spowodowanym urazem zaczęłam ukrywać pod makijażem. Konturowanie twarzy stało się codziennością. Uznałam, że nie jest źle i tak minęło około… 20 lat. Sporo, prawda? I pewnie nadal zamiast operacji byłabym mistrzynią konturowania, gdyby nie coraz gorsza drożność nosa.

Sport? Nie z tym nosem

Wieczny alergiczny katar i przyzwyczajenie do kształtu nosa, który oglądałam codziennie w lustrze sprawiło, że zbagatelizowałam sprawę. Od czasu do czasu ktoś pytał o to, czy miałam jakąś kontuzję, bo mój nos jest nienaturalnie skrzywiony, ale nikt nie dał mi do zrozumienia, że wyglądam brzydko z takim nosem.

Problemem stała się jednak wydolność. Zaczęłam dużo biegać oraz jeździć na rowerze i wciąż miałam poczucie, że mogłabym te wszystkie aktywności robić szybciej i lepiej, gdybym oddychała swobodniej. Chociaż spałam ok. 6-7 godzin budziłam się niewyspana, a alergia, która doskwierała mi coraz mocniej sprawiała, że katar towarzyszył mi niemal przez cały rok.

Kiedy do zespołu specjalistów szpitala, w którym pracowałam dołączył dr Maciej Koźlik, zdecydowałam się zapytać go o to, co sądzi o moim nosie. Widziałam prace doktora na Instagramie i bardzo podobały mi się metamorfozy jego pacjentek. W trakcie konsultacji Doktor potwierdził, że mam drożność nosa na poziomie ok. 30%, pourazowe skrzywienie przegrody nosowej oraz przerośnięte małżowiny. Niestety, z taką diagnozą o swobodnym oddychaniu mogłam tylko pomarzyć lub wziąć sprawy w swoje ręce i zdecydować się na operację.

No to operacja

Przygotowania do operacji nie wymagały ode mnie dużego zaangażowania. Wszystkie kwestie związane z wizytą u anestezjologa, wykonaniem dodatkowych badań, zrealizowałam w ciągu 1 dnia. Od Doktora otrzymałam listę zaleceń dotyczących przygotowania przedoperacyjnego oraz samego procesu rekonwalescencji, a doktor anestezjolog wyjaśnił mi, na czym polega znieczulenie, jak mogę się po nim czuć oraz jak powinnam przygotować się do zabiegu w dniu operacji.

Stres był ogromny, ponieważ była to moja pierwsza operacja w życiu. Emocje były niesamowite. Przyjechałam do szpitala dzień wcześniej i spędziłam w nim noc. Sam pobyt i oczekiwanie na dzień zabiegu umilał personel oddziału, zaglądając od czasu do czasu do pokoju, żartując z nami (byłam w pokoju ze współlokatorką – także pacjentką dr Koźlika). Towarzystwo zdecydowanie poprawiało nam humor. Tuż przed pójściem spać zrobiłam sobie ostatnie zdjęcie ze „starym nosem” – tak na pamiątkę. 😉

W dniu operacji w naszym pokoju pojawił się doktor oraz pani pielęgniarka. Konieczne było wykonanie przedoperacyjnej toalety specjalnymi preparatami, zażycie tabletki i można było ruszać na blok operacyjny.

Z pobytu na bloku niewiele pamiętam, oprócz tego, że obudziłam się przykryta cieplutką kołderką. Nie czułam żadnego bólu ani dolegliwości. Byłam senna i przespałam jeszcze kilka godzin. Kiedy obudziłam się na dobre i nie byłam już tak skołowana znieczuleniem, sprawdziłam w lusterku, jak wyglądam. „Panterka” na twarzy i zapuchnięte oczy zapowiadały poważne zmiany!

Zgodnie z zaleceniami zabrałam ze sobą do szpitala poduszkę podróżną i we wskazanej pozycji na „półsiedząco” mijały mi kolejne godziny. Od czasu do czasu do pokoju wchodziły panie pielęgniarki, dostawałam leki i nie czułam żadnego bólu, oprócz dyskomfortu związanego z zatkanym nosem.

W końcu mogłam zjeść kolację i była to najlepsza kolacja jaką jadłam. 😊 Stres przedoperacyjny, a później wiele godzin na czczo sprawiło, że wszystko smakowało doskonale! Następnego dnia rano odwiedził mnie doktor, który dokładnie wyjaśnił, jaki był zakres zabiegu, co jeszcze znalazł w moim nosie (okazało się, że były tam także odłamki po urazie z dzieciństwa) oraz nauczył mnie czyszczenia nosa w trakcie rekonwalescencji.

Jestem bardzo wdzięczna całemu Zespołowi szpitala Orthosa za to, jak fantastyczną opieką otoczyli mnie w tym stresującym czasie. Czułam, że jestem w najlepszych rękach.

Operacja dla cierpliwych

Doktor bardzo często podkreśla, że korekta nosa to operacja dla cierpliwych. I potwierdzam to z całą stanowczością. Pierwsze dni po zabiegu były totalną karuzelą. Raz czułam się świetnie i ekscytowałam się tym, co jest pod tapingiem; innym razem narzekałam na zatkany nos i konieczność ciągłego czyszczenia, lejącą się z nosa wydzielinę, problem ze snem na wznak oraz brak możliwości samodzielnego umycia włosów w pierwszych dniach po zabiegu. Moja twarz zmieniała się z dnia na dzień – puchła, pod oczami pojawiały się siniaki, które zmieniały kolor od fioletowego do żółtego. Na szczęście nic mnie nie bolało i czułam się fizycznie bardzo dobrze. Nie mogłam się doczekać zdjęcia szwów, wyjęcia rurek i usunięcia tapingu.

Sprawdźmy co kryje się pod plasterkami

Po kilku dniach siedzenia w domu, sama podróż autem do szpitala na zdjęcie szwów była nie lada wyprawą, chociaż trwała zaledwie pół godziny! Cieszyło mnie to, że nareszcie mogę prowadzić auto, czuję się dobrze i byłam podekscytowana tym, co kryje się pod plasterkami.

Wyjęcie szwów nie było bolesne, ale nie jest to przyjemne uczucie. Po kilku chwilach mogłam spojrzeć w lustro. Łzy same płynęły mi po policzkach. Moja twarz zupełnie się zmieniła. Nos miał piękny łuczek, był delikatny i pozbawiony dawnego garbka. Chociaż był jeszcze opuchnięty, dla mnie był najpiękniejszy! Wracając czułam nawet zapach benzyny z samochodów, które stały w korku, perfumy ludzi, którzy mnie mijali na chodniku. Wszystko pachniało niesamowicie intensywnie.

W kolejnych dniach i tygodniach obserwowałam, że nos zmienia się w zależności od pory dnia i wysiłku fizycznego. Po kilku tygodniach wróciłam do biegania i nareszcie mogłam odetchnąć z ulgą. Wstawałam bardziej wypoczęta i miałam więcej energii w ciągu dnia. Z czasem nos uzyskał swój ostateczny kształt. Nadal uważam, że jest piękny i nie mogę się nadziwić, jak mogłam funkcjonować z takim wielkim nosem jak ten sprzed operacji.

Od zabiegu minęło już kilka lat. Komfort oddychania mogę dzielić na czas przed operacją i po operacji. Ten po operacji to zupełnie inna jakość. Jestem szczęśliwą posiadaczką #nosodkozlika i cieszę się, że zdecydowałam się na tę zmianę.

Jeśli doszliście do tego momentu to bardzo Wam dziękuję za uwagę. Już wiecie, jak wyglądała moja historia: od kija do hokeja do „nosa od Koźlika”. Jeśli zastanawiacie się nad swoją metamorfozą – bardzo Wam kibicuję i trzymam kciuki, że traficie na tak fantastycznego specjalistę i będziecie co najmniej tak samo zadowoleni jak ja.

Powodzenia!

Przed i Po

Metamorfoza Magdy

Kontakt

Gdzie mnie znaleźć

Obecnie konsultuję i operuję w Warszawie oraz Wrocławiu. Jeśli masz pytania dotyczące zabiegów lub chcesz umówić się na konsultację, napisz, w czym mogę Ci pomóc.
Razem znajdziemy najlepsze rozwiązanie dla Ciebie.

Wrocław

ul. Wrocławska 2a
52-229 Komorowice
+48 71 73 58 700 rejestracja@orthos.pl

Warszawa

ul. Modzelewskiego 17
02-679 Warszawa
+48 695 938 094
warszawa@chirurgiaestetyczna.pl